piątek, 19 sierpnia 2016

Lek na "niepolskość" u dzieci

Witajcie!

Pisałam akurat post na jeden z portali kobiecych, gdzie jedna z właścicielek stwierdziła, że brakuje tam tematów książkowych. Więc się zgłosiłam, ale nie o tym teraz. Napisałam wpis i stwierdziłam, że dam go też tutaj, a co? 

Przychodzę dzisiaj z postem dla mam świeżo upieczonych uczniów, mam dzieci z problemami dyslektycznymi czy też z dysortografią. Ja chodziłam do szkoły gdzie na te dwa schorzenia nauczyciele mieli jedno wyjście zamiast "głaskania po główkach" i nic z tym nie robienia. Sama się przyjaźnię z taką dziewczyną jak i z pokolenia wyżej mam takową osobę w rodzinie. Obie te osoby (jak i kilku dalszych znajomych) miały ogromne problemy z literami i ortografią. Tutaj nauczycieli papierek nie interesował tak bardzo jak to, żeby te dzieci się tych problemów pozbyły. Aktualnie osoba z mojej rodziny jest pracownikiem biurowym postawionym dość wysoko w randze przedsiębiorstwa oraz przyjaciółka uczy się kilku języków na raz i pisownia w żadnym (nawet ojczystym) nie sprawia już problemu.

Więc, co to za pomysł? O co mi właściwie chodzi? Jak to można coś z tym zrobić? Gdy rozmawiałam z kilkoma kobietami w lokalnej bibliotece często miałam wrażenie, że nie tyle nie wiedzą jak to zrobić co nie chcą. Łatwiej mieć to z głowy bo papierek.
Tak więc, drogie Panie niezawodny sposób na problemy dyslektyczne oraz ortograficzne! Znajdziemy to magiczne lekarstwo w każdym mieście i w każdej szkole. Kwestią jest tutaj zaopatrzenie, ale jeszcze nie spotkałam się z biblioteką "zamkniętą" na sugestie co kupić.


Tak więc drogie mamy, zapraszamy nasze dziecko do magicznego miejsca, gdzie mieści się zbiór wielu przygód, światów oraz ważnych dla nas lekcji. Czas na wycieczkę do biblioteki...
Jesteśmy już w bibliotece i co dalej? Czego szukać? Za czym patrzeć? Jak się odnaleźć między tyloma książkami? I co najważniejsze, jak przekonać nasze dziecko do czytania? Na potrzeby tego postu postanowiłam przemyśleć jak postępować aby nie zniechęcić do czytania młodego umysłu? Zasady jakie opiszę poniżej napisałam po tym, jak przeanalizowałam różne ankiety społeczne o książkach jak i z doświadczenia mojego i otoczenia.

Po pierwsze: zorientuj się w kanonie lektur na ten i najbliższy rok- podsuń te książki maluchowi jako coś ciekawego, aby później nie czuł się zmuszony do czytania w szkole, wtedy na pewno nie doceni danej lektury.
Po drugie: nie wybieraj starych, zniszczonych książek - dziecko może to odebrać jako nudne.
Po trzecie: nie wybieraj tylko lektur! Jest wiele ciekawych książek, jeżeli się na tym nie znasz poproś o pomoc bibliotekarkę, znajomych lub po prostu poradź się wujka Google.
Po czwarte: obserwuj. Zwracaj uwagę na to przy jakiej książce Twoje dziecko się dobrze bawiło, a jaka go nudziła. Pomoże Ci to określić jego gusta czytelnicze (spokojnie, z czasem i tak się zmienią).
Po piąte: daj przykład. Umów się z dzieckiem, że codziennie przez 15-30 minut (dla dziecka to i tak ogrom czasu, dla Ciebie chwila na uspokojenie nerwów) będziecie czytać. Ten patent sprawdza się u wielu rodzin, a do tego scala więzi przy dyskusjach na temat tego co maluch aktualnie czyta.
Po szóste: pod żadnym pozorem nie popędzaj! Byłam świadkiem w bibliotece jak pewna "mama" wypominała córce, że książkę około 80 stron czytała przez 2 tygodnie. I co z tego? To była dziewczynka, która dopiero składała literki (tak, widziałam jak czytała tytuły na półce), a do tego bardzo ambitna. To, że Ty w te 30 min przeczytasz przykładowo 30 stron, a maluch 2 nie znaczy, że coś jest nie tak! Wpieramy, nie pospieszamy.
Po siódme: nie odmawiaj, jeśli dziecko poprosi abyś wypożyczyła mu grubszą książkę, nie odmawiaj, wypożycz. Pamiętaj, że biblioteki dziecięce zazwyczaj mają po kilka egzemplarzy jednej książki i zawsze możesz przedłużyć okres wypożyczenia (lub kupić jeśli się spodoba).
Po ósme: nie ograniczaj, umówiliście się na 15-30 min dziennie, a maluch chce więcej? Niech czyta. Dobrze mu to zrobi. Nie mówmy, że czytanie jest nudne, straszne, strata czasu bo inaczej to nie zadziała. Chce czytać zamiast się bawić? Ok, rozwija się teraz pod kątem intelektualnym.
Po dziewiąte: nie dawaj sprzecznych sygnałów. Pamiętaj, że jesteś wzorem i autorytetem dla dziecka w tym momencie, to Ty wiesz wszystko najlepiej. Tak więc nie opowiadaj, że książki to zło, jeżeli chcesz nauczyć dziecka czytać - nawet jeśli chodzi tylko o jego naukę języka polskiego....
Po dziesiąte: nie przesadź! Pamiętaj, że bardzo łatwo jest przesadzić. Nie zmuszaj do czytania gdy na prawdę nie ma na to ochoty, znasz swoje dziecko najlepiej, pilnuj aby czytało określony czas ale nie rób z tego kary!

Tak więc, to są moje rady opracowane na podstawie wielu rozmów od różnych stron. W czasie jak przygotowywałam się do tego postu rozmawiałam z pracownikami różnych bibliotek, polonistką, mamami, tatami, przyszłymi rodzicami, młodymi, którzy planują dopiero założenie rodziny jak i dziećmi. Poznałam wiele ciekawych osób jak i kilka, których nie mam ochoty znać.
Nie powiedziałam jeszcze tylko jak to ma pomóc? W bardzo prosty sposób, dziecko czytając zapamiętuje. Mi to pomogło z ortografią, z którą miałam ogromny problem.

Tak więc, drogie mamy zapraszam do biblioteki!

Pozdrawiam Was!

PS. Pamiętajcie, że mogę mówić iż jestem ekspertem od wychowywania dzieci, w końcu nie popełniłam jeszcze żadnego błędu, bo... nie mam jeszcze dzieci ;)

11 komentarzy:

  1. Niestety, ale obecnie strasznie dużo nastolatków wmawia innym, że cierpi na taką chorobę, a naprawdę są po prostu leniwi, a rodzice na to przystają, załatwiają papierki, żeby tylko w szkole było lżej. Bo jeśli ktoś naprawdę ma taką przypadłość, to źle się z nią czuje i nad nią pracuje, przez co niekiedy o wiele lepiej zna się na ortografii niż przeciętny Kowalski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... lenistwo to straszna choroba, którą w tych czasach ciężko uleczyć. Ja sama pamiętam jak przed "erą czytania" w moim życiu z dyktand miałam zawsze 1 1 1 1 1 i polonistka często ze mną rozmawiała o książkach i w końcu kilka lat później przyznałam jej rację ;)

      Usuń
  2. Tak, to prawda. Teraz jest coraz więcej takich uczniów, którzy po prostu mają papierek i jest im łatwiej. Moim zdaniem to nie jest dobre, wszyscy mogą się nauczyć i funkcjonować tak samo.
    Ps. Odpowiedziałam na Twoją nominację: http://kochaneksiazki.blogspot.com/2016/08/lba-3-4-5-6-7-oraz-tag-4.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że miałam w technikum sytuacje gdzie na pierwszej lekcji nauczycielka pyta o te dysortografie itp. tam się zgłosiły 3 osoby o dysortografii na co nauczycielka stwierdziła, że jej to nie obchodzi :D

      Usuń
  3. No właśnie, papierek załatwia wszystko, a książek już nikt nie czyta, taka przykra rzeczywistość. Sama z ortografii nie jestem za dobra, ale przyznam szczerze, że im więcej czytam tym mniej błędów robię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że Ty, ja i wiele moich znajomych tak mówi :) #książkirządzą

      Usuń
  4. Ja robiłam bardzo dużo błędów ortograficznych w czwartej klasie, ale zaczęłam wtedy czytać więcej i w piątej byłam niemal bezbłędna. To tylko jeden z kolejnych przykładów na to, że czytanie poprawia zdolności językowe i naprawdę warto dać szansę tej formie spędzania wolnego czasu. Dysleksja czy dysgrafia mogą być częściowym wytłumaczeniem dla problemów dziecka, ale nie zwalaniają z prób rozwijania się. Takie głaskanie po główce nikomu nie pomaga, a z dysleksją da się walczyć, trzeba tylko poświecić na to czas i energię, co jest trudne w dzisiejszych czasach, gdy wszyscy chcą coś osiągnąć od razu.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... niestety teraz wolą oglądać i robić te błędy a na końcu zostanie taki jeden z drugim majstrem....

      Usuń
  5. Jeżeli dzieci mają takie problemu to zdecydowanie powinny czytać książki, sama kiedyś robiłam sporo błędów ale odkąd czytam książki wiele się zmieniło

    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety taka jest prawda, ale po co skoro jest papierek?

      Usuń
  6. Dzieciakom nie chce się robić nic, więc ten papierek dużo ułatwia. A rodzice się zgadzają, bo nie chce im się chodzić z dzieciakami i im aż tak bardzo pomagać. Ja miałam problemy, i mam nadal (przez co miałam papierek, ale to była tylko formalność) ale że dużo czytałam więc te błędy znikały z wiekiem.
    P.S Tak możesz zrobić zalotny tag u siebie ;) Chętnie go poczytam ;)
    swiatrico.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń