czwartek, 22 września 2016

Kiedy ja chcę więcej....!

Witajcie!

Piszę dzisiaj dla Was recenzję książki, którą mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kobiecego (>>KLIK<<). Proszę Was nie pomyślcie, że piszę tak o tej książce "bo wypada" ponieważ się obrażę. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem! Jako, że manwhore jak sama nazwa wskazuje nie jest książką dla grzecznych dziewczynek. Początkowo zastanawiałam się dlaczego nie przetłumaczono tego tytułu, jednak czytając ucieszyłam się z tego ponieważ na pewno nie sięgnęłabym po książce o tytule dziwkarz. Szukałam innych jednak wiem, że tylko to odpowiadałoby zawartości książki, którą właśnie planuję Wam zachwalać.

Manwhore jest autorstwa Katy Evans, wcześniej napisała serię, której nawet nie planuję czytać więc o niej nic nie powiem (seria: Real). Chodzi mi o to, że nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po piórze autorki. Spotkałam tylko kilka recenzji dotyczących jej twórczości i były różne...
Malcolm Saint.... mega przystojny, wysoki, dobrze zbudowany, zielonooki miliarder. Playboy kochający wykorzystywać kobiety w seksualnym znaczeniu tego słowa, przecież nikt nie powiedział, że pan Saint będzie święty.
Malcolm vs. Rachel
Rachel Livingston... ładna, platynowa blondynka, dziennikarka, silnie związana ze swoją matką i przyjaciółkami. Marząca o karierze dziennikarki.

Wszystko zaczyna się od tego, że Rachel idzie na dywanik do swojej szefowej (Helen) z myślą, że zaraz zostanie zwolniona. Ku jej zdumieniu dostaje ogromną szansę TEN temat. TEN temat, który otworzy jej drzwi do ogromnej kariery. TEN temat, który może uratować jej ukochany magazyn "Edge". Temat, który pozwoli jej spotkać pana Sainta i poznać jego najbardziej skrywane sekrety. (tak wiem, powtórzenia, ale tutaj zrobiłam to specjalnie!)

Młoda i ambitna dziennikarka od razu bierze się do pracy, świadoma tego na co się zgodziła, ale nieświadoma konsekwencji tej decyzji, bo jak? Nie można przecież przewidzieć przyszłości.

Zaczynając czytać troszkę się wystraszyłam ponieważ czytając opis spodziewałam się nie tego co mi prezentują pierwsze strony. Obawiałam się powtórki z pięćdziesięciu twarzy Greya (których swoją nie hejtuję, ale i nie podziwiam), całe szczęście kilka stron później moje przeczucia zostają zapomniane, a ja przepadam w historii Rachel i Malcolma maksymalnie. Nieważne co robiłam chciałam tu i teraz wrócić do lektury, która mnie kupiła.

Nie chcę zdradzać za dużo bo zaraz pewnie sprzedam komuś spoiler wtedy, a jest to coś czego nie chcę robić więc wspomnę iż w książce bardzo spodobały mi się nawiązania do piosenek, filmów i seriali jakie istnieją w prawdziwym (naszym) świecie, a Chicago w książce zostało zaprezentowane na bardzo ciche, a mimo to nad wyraz niebezpieczne.

W książce oprócz ciekawych nawiązań spotkałam się również z kilkoma failami, np. nie wiem co się dzieje w Ameryce, ale SZEŚCIOLATEK nie miał najmniejszego prawa na zdobycie czarnego pasa w żadnej sztuce walki... ale to można przemilczeć, może autorka tego nie wiedziała i tyle.

Jednak jest również kilka błędów nie tyle ortograficznych co zmieniających sens zdaniu przykładowo zmieniając 'jego' na 'jej' i z naszego nieziemskiego Malcolma robiąc tym samym kobietę... Takich błędów znalazłam tylko cztery, ale jakoś rzuciły mi się w oczy ;).

Ahh... zapomniałam wspomnieć na temat erotyzmu... czy jest, jaki, kiedy, jak? Otóż, coś co mi się spodobało to fakt, że w całej książce czujemy przyjemne erotyczne napięcie między postaciami, czujemy ten seks panujący w powietrzu, ale na szczęście seks nie towarzyszy zawsze tej energii. Nie ma tutaj tego co  mi się nie podoba w innych książkach tego gatunku czyli wszędzie gdzie ta energia tam stosunki seksualne. NIE! Tutaj mamy energię, ale seks nie towarzyszy im tak od razu! Brawa dla Pani Katy!

Zdjęcie znalezione w czeluściach Google.

Jeżeli chodzi o moją ocenę co do całości to nie potrafiłam, po prostu autorka mnie pokonała, ale nie mogłam obliczyć, którym scenariuszem popędzi ta historia! Ciągle analizowałam wszystko po kolei i chociaż się spodziewałam najważniejszego momentu to tego jak do niego dojdzie nie mogłam rozpracować! Brawa dla Katy!

Oraz kolejne gorące brawa za to, co nie udało się nikomu przed i po czasach jak próbowałam przeczytać książki z serii Domu Nocy (P.C. Cast & Kristin Cast) czyli za zbudowanie postaci (tym razem drugoplanowej), która mnie po prostu nieziemsko irytowała!!!

Książkę polecam oraz mam osobiste pytanie do Wydawnictwa Kobiece: KIEDY WYDACIE DRUGI TOM!?

Pozdrawiam

13 komentarzy:

  1. Nie ma wszędzie stosunków seksualnych, więc trochę meh. Jednak ta energia seksualna brzmi bardzo fascynująco, chętnie przekonam się jak głęboko poszła w ten temat autorka xD
    Co do zmiany mężczyzny w kobietę w środku zdania... Przecież to tylko pikanterii może dodać ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mam recenzencki egzemplarz i nie widziałam tych zmian jego na jej, a zawsze na to zwracam uwagę :D
    Może moja książka jest wyjątkowa o.O
    Manwhore jest cudowne, to prawda. Czarny pas w wieku 6 lat, no cóż.. ja na to większej uwagi nie zwróciłam, ale masz rację, to było dziwne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam egzemplarz recenzencki :)

      Usuń
  3. Nie znam autorki, ale książka wydaje się godna uwagi :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. takie błedy jej i jego są bardzo denerwujące :D no właśnie, przeczytawszy opis od razu skojarzyło mi się to z pięćdziesięcioma twarzami greya. ale to nie moje klimaty, więc sobie odpuszczę. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest na szczęści całkowicie inna historia :D

      Usuń
  5. Książka zdecydowanie nie dla mnie, więc odpuszczę sobie, ale też miałam rozkminę nad polskim odpowiednikiem tytułu i faktycznie, ten oryginalny brzmi jakoś lepiej. ;)
    A takie kwiatki, jak zamiany rodzaju męskiego i żeńskiego, niestety zdarzają się w książkach i też zawsze zastanawiam się przez chwilę, "o co tutaj chodzi?" ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalny brzmi bardziej intrygując niż dziwkarz :D

      Usuń
  6. Jak ja się nie mogę doczekać drugiego tomu!
    Tak się nie robi i nie powinno się zostawiać czytelnika w takim zawieszeniu! :D

    Pozdrawiam,
    https://myfairybookworld.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Niech wydawnictwo wydaje kolejne tomy bo nie wytrzymam!

      Usuń
  7. Uwielbiam Manwhore ich po prostu nie da się nie kochać.Ich miłość była czymś niesamowitym i prawdziwym.Miłość przezwycieży wszystkie przeszkody wstawiane na ich drodze do szczescia jesli naprawde kogos kochasz to zrobisz dla niego wszystko co prawdziwe nigdy nie miejmy wątpliwośći ze nie znadziemy takiej drugiej osoby jak ona.To uczucie dało nam poczucie że będziemy ją kochać aż do śmierci.Polecam wszystkim tę historie która dała nam poczucie bezpieczeństwa i kochania drugiego człowieka który nigdy nas nie wątpił jeśli te uczucia są z głębi serca i kochajmy ją jak najdłużej i nigdy nikt nie zastąpi ją nikim innym.

    OdpowiedzUsuń