środa, 21 czerwca 2017

O PRZEKLĘTEJ pracy marzeń..

Witajcie,
Chciałabym się dzisiaj wytłumaczyć i opowiedzieć Wam, dlaczego przestałam czytać.

Znalazłam tymczasowe zatrudnienie w jednej z popularnych księgarni w Polsce. Zasady korporacji, jednakowe uniformy i wszechobecny zapach książek...

Zdjęcie z Google, tak żeby nikt się nie domyślił gdzie tak na prawdę pracowałam.

We wrześniu 2016 roku znalazłam pracę dorywczą. Myślałam, że znalazłam pracę marzeń. Książki wszędzie, możliwość korzystania z wielu dodatkowych korzyści. Praca z ludźmi, którzy równie jak ja lubią ten świat.



Na początku było cudownie, miałam dostęp do najnowszych pozycji, często nawet przed premierą. Rozmowy dotyczące książek z innymi pracownikami oraz ciekawe dyskusje z klientami. Pomoc innym w znalezieniu swojej ulubionej lektury lub zachęcenie do przeczytania pozycji po którą nie planowali sięgać.

Wszystko pięknie, prawda?

To wyobraźcie sobie moment, że nagle orientujecie się iż staje się to waszą rutyną. Proponujecie te same pozycje bez zastanowienia bo wiecie, że sprawdzone. Przestajecie zaglądać za lekturami dla siebie, a zapach książek zaczyna się kojarzyć z męczącą pracą. Dostajecie kolejne książki w dostawach i układacie, jedne w półkę inne na magazyn. Bycie miłym dla każdego klienta i wmawianie, że najgorsza książka jaką znacie jest cudem świata... i wszystko to ze świadomością, że okłamujecie.

Jakoś po miesiącu przestałam sięgać po książki, jakoś tak pod koniec zimy postanowiłam spakować moją biblioteczkę w kartony i schować... dlaczego? Bo nie mogłam już patrzeć na książki! Wszędzie książki...

Miałam ochotę czytać, bo czułam się jakaś taka głupia i pusta. Jednocześnie nieważne po jaką książkę sięgałam zawsze kończyło się to w połowie strony bo jakoś oczy mnie bolą, jestem zmęczona, głowa mnie boli, za późno wróciłam, wciskałam (dosłownie) tą książkę w zeszłym tygodniu... z każdym dniem miałam kolejne wymówki.

Widziałam premiery książek, na które czekałam, książek moich ulubionych autorów, książek które wiedziałam komu się spodobają. Nie zwracałam na nie uwagi... Nie chciałam nawet patrzeć na nie. Bo po co? I tak nie przeczytam, a jak będę musiała to dostanę informacje o czym to jest więc bez problemu sprzedam.

Ludzie nie zachowywali się tak, żeby poprawić mi zdanie na temat pracy między książkami. Wymagali ode mnie (nas) znajomości dosłownie każdej książki jaką miałam na sklepie. Oczywiście nawet nie wiedziałam co mam w regałach, no bo skąd? Dostawaliśmy kilka kontenerów dziennie do tego musieliśmy pakować je do zwrotu na magazyn główny... Asortyment na sklepie zmieniał się każdego dnia, to co jest dzisiaj niekoniecznie będzie jutro. Oczywiście klienta nie interesuje, że np. nie lubicie kryminału albo jakiegoś autora. Masz znać i koniec, masz mi powiedzieć o czym to jest i dlaczego jest takie drogie? I weź tu człowieku wytłumacz takiemu, że to po pierwsze nie Twój dział, a fakt, że nie lubisz tego autora to największa tragedia i podstawia do zwolnienia Cię z pracy! Tak, ludzie skarżą się kierownikom, że nie orientujesz się co dokładnie jest u Ciebie w sklepie... bo w końcu jest na świecie tak mało książek i autorów, że na pewno będziesz znała każdą i każdego z nich.

Książka przestała nagle nieść za sobą coś ciekawego, zaczęła kojarzyć się z pracą. Tylko z pracą.

Tak więc po tym jak pracowałam tam pół roku i postanowiłam spakować wszystkie moje książki i gdy jakiś miesiąc później miałam już kartony przygotowane, poszłam do pracy jak każdego dnia... i się zwolniłam.

Stwierdziłam, że zamiast tej przeklętej pracy moich marzeń, gdzie miałam pracować między tym co uwielbiałam wolę znaleźć nową pracę i znowu pokochać książki na nowo!

Tymczasem, przeprowadziłam się, znalazłam nową pracę i znowu zaczęłam czytać książki ;) !

Tak więc, do zobaczenia pod koniec tygodnia przy pierwszej po przerwie recenzji ;) 

20 komentarzy:

  1. No i świetnie, że wracasz do czytania :)
    Są takie dwa powiedzonka, niezwykle prawdziwe. Pierwsze: chcesz aby daną ksiażkę wszyscy znienawidzili - uczyń ją lekturą. Drugie: chcesz znienawidzić swoją pasję - uczyń z niej pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się z tym drugim powiedzonkiem. Gdyby tak było, nikt nie kochałby swojej pracy, każdy uważałby, że to tylko przykry obowiązek, który trzeba wypełnić, żeby mieć środki do życia.

      Usuń
    2. Gdy pasja staje się pracą bywa różne, ale najlepiej jak praca staje się pasją ;)

      Usuń
    3. Zgadzam się!
      Aczkolwiek pokochałam kilka lektur ;P, oczywiście z tym się zgadzam bo część lektur to było czyste zamordowanie książki :D

      Usuń
  2. Zawsze podziwiam ludzi, których praca jest pasją. Po ponad roku pracy w galerii sztuki (studiowałam wtedy historię sztuki), która zajmowała się dokładnie tym, co mnie w sztuce zafascynowało, miałam ten sam syndrom: przestało mnie to zupełnie pociągać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że rozumiesz :) i łączmy się w bólu :)

      Usuń
  3. Taką praca może człowieka na prawdę zniechęcić, a najgorsze jest to, że książki nie zawinily, tylko klienci. Człowiek człowiekowi wilkiem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niczemu nie zawiniły, ale najbardziej oberwały :(

      Usuń
  4. A mi się podobała praca w księgarni, chociaż też pracowałam dla jednej z większych sieci. Może dlatego, że klienci bywali dziwni, ale jakoś nikt nie wymagał wiedzy absolutnej. A i wspólpracownicy, byłi świetni, więc nawet jak się człowiek wkurzył, to szybko się dało rozładować napięcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od ekipy bardzo dużo zależy :) myśmy mieli jednak klientów, którzy wykończyli cały zespół...

      Usuń
  5. Fajny post, psychologiczny o tym jak kwestia przymusu jakiegoś zajęcia, obrzydza mu najpiękniejsze pasje. Kochamy to,co daje nam wolność i wytchnienie, wiec warto dbać oto,by wolność była wolnością, bo ta zle rozumiana, daje nam zniewolenie,nie tylko w kwestii pracy, ale takze społecznej.Liczy sie tylko to co jest prawdziwe i autentyczne, a pracując od środka rynku ksiegarskiego, hipokryzja i pogoń za pieniądzem niszczy wszystko. Odważna, ale sluszna decyzja, propsy dla Ciebie kolezanko, i mimo ze nie czytam damskich blogow z reguły, ten post mnie zaciekawil i rzeczywiście byl swietny:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety wolność bardzo łatwo stracić, nawet samemu narzucając sobie obowiązek nauki itp. Zapraszam częściej!

      Usuń
  6. To trochę przykre,co piszesz. Dla mnie zawsze moja praca była pasją, chodziłam do niej z wielką przyjemnością, uwielbiałam mój zespół. Praca stała sie przykrym obowiązkiem, kiedy zmienił mi sie zespół. Wtedy odkryłam, że robienie tego, co sie kocha jest znaczznaczenie przyjemniejsze, kiedy robi sie to ze wspaniałymi ludźmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak więc oby zespół znowu Ci się skleił! :D

      Usuń
  7. Ja nie mogłabym pracować w księgarni, polecając książki, które według mnie są średnie. Moją pracą marzeń jest biblioteka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mała księgarnia to jedno ;) a korporacja ma swoje zasady :( biblioteka jest świetnym miejscem :D!

      Usuń
  8. Brrr... Praca zabijająca pasję to ZŁO!

    OdpowiedzUsuń
  9. Od zawsze chciałam pracować w otoczeniu literatury, udało się, skończyłam studia, od dwóch lat codziennie w pracy głaszcze je po grzbiecie, szukam nowych domów i oczywiście czytam je, bo nieczytane książki, to najsmutniejsze książki na świecie. Pracuje w branży już dwa lata i nie wyobrażam sobie robić nic innego. Mam super ekipę, ludzie jak ludzie bywają dziwni, mają różne gusta i wymagania. Bardzo lubię swoją pracę, nigdy w życiu nie pomyślałam, że mogę przestać czytać. Smutno słyszeć, że tak się to u Ciebie skończyło. Myślę, że bardzo dużo zależy od podejścia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratuluję :) ja marzyłam o innej pracy, a w tej nie dość, że musiałam wmawiać ludziom nie moją opinię to jeszcze nie widziałam perspektyw na życie :)

      Usuń