czwartek, 27 lipca 2017

#regrettingmotherhood czyli "żałując macierzyństwa"

Dzisiaj poruszę jedno z największych, przynajmniej moim zdaniem tematów tabu na świecie. Po przeczytaniu lektury, zauważyłam jak mogłoby coś takiego zostać odebrane w moim otoczeniu. Podczas lektury komentowałam jej elementy w gronie moim znajomych, zawsze słyszałam: durna kobieta, nie zna się, znieczulona, to w ogóle nie jest kobieta..., durna baba itp.

Dzisiejsza recenzja będzie inna, ponieważ pod lupę nie idzie książka fabularna, tylko naukowa. Książka napisana przez Ornę Donath, kobietę, która nie zdecydowała się na macierzyństwo oraz kobietę, która zwróciła uwagę na jeden z tematów, który wzbudza ogromne emocje.

Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek, co czuje kobieta, która decyduje się na założenie rodziny, bo tak wypada? Bo tego wymaga społeczeństwo? Bo partner dał jej ultimatum? Bo jej się wydaje, że wypada, że taki wiek, że to chyba ten czas?



"Żałując macierzyństwa" jest książką naukową, jednak dzięki autorce lub pani Elżbiecie, która przetłumaczyła książkę (biorąc pod uwagę prośbę autorki) sprawiły, że jest ona napisana w sposób przyjazny czytelnikowi. Książkę czyta się bardzo szybko, mimo to często się ją odkłada i myśli o tym, co właśnie przeczytałam. Wypowiedzi kobiet, z którymi autorka przeprowadzała wywiad były momentami smutne, momentami szokujące, ale głównie wzbudzały współczucie wobec tych kobiet. Kobiet, które chciałyby być niczyimi mamami (dosłownie tłumaczenie nobody's mom). Kobiety, które nigdy nie chciały być mamami, ale tak się ich życie potoczyło... że zostały. Część z kobiet ma więcej niż jedno dziecko, a niektóre są już babciami.

Wytłumaczenie pojęcia żalu macierzyństwa u wielu kobiet różniła się, jednak wszystko, czego było im żal było spowodowane tym, że mają dzieci. Co prawda kobiety, które się wypowiadały zapewniały o tym, że kochają swoje potomstwo i dbają o nie, i nie chcą mówić im, wprost, że żałują tego, że istnieją. Każda z nich na pytanie czy gdyby mogły cofnąć czas, zmieniłyby zdanie o założeniu rodziny? Każda z nich zapewnia, że nie podjęłaby znowu decyzji o zostaniu matką. Jedna z wypowiedzi szczególnie utknęła mi w pamięci... Kobieta byłaby w stanie pozbyć się tego brzemienia tu i teraz.

Zapewne i tak nie przekazałam wam tego, o czym myślę odnośnie tej lektury, ale jest to raczej książka, o której powinnam zacząć po prostu mówić, bo napisać się po prostu nie da! Mądra, dająca do myślenia, poruszająca momentami...

Po tej lekturze, zapewniam, że nigdy więcej nie skomentuję decyzji żadnej z kobiet, o nie posiadaniu swoich dzieci. Wiem już, że może to zrujnować ich życie. Każdej niepewnej kobiecie zaś za każdym razem będę polecała tę lekturę, żeby się zastanowiły poważnie nad tą decyzją. I co najważniejsze.

KOBIETO pamiętaj, że szantaż, poczucie powinności, społeczeństwo itp. nie mają prawa wymagać od Ciebie tego, żebyś rodziła i wychowywała wbrew swojej woli!

Pozdrawiam!

6 komentarzy:

  1. Mysle ze macierzynstwo to sprawa kazdego z nas , bardzo osobista. Znam ludzi wyglaszajace annaly na temat jak pieknie, cudownie i w ogole byc rodzicem, ale rowniez mam kilku znajomych ktorzy wrecz przeciwnie (a i nie sa to patologie ) tylko osoby bardzo dobrze zarabiajace i zamorzne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkowo nie planowałam po nią sięgnąć, ale Twoja recenzja sprawia, że chyba zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Macierzyństwo jest sprawą indywidualną. Aczkolwiek nie rozumiem jednego, jak nie chce być matką to nikt nie broni oddać do adopcji, wiele jest par, które chcą mieć, a nie mogą - często takie dzieci są zabijane, bo matka nie chciała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, że w naszych czasach kobiety coraz rzadziej decydują sie na dzieci, bo wypada. Mimo wszystko pozycja warta przeczytania i mówienia o niej bo temat jak najbardziej aktualny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo zachęcająca recenzja. Zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie dla mnie, ale sądzę, że każda kobieta powinna zgodnie z samą sobą podjąć decyzję o tym, czy pragnie macierzyństwa, czy też nie i nikt nie ma prawa decydować o tym za nią.

    OdpowiedzUsuń